Przedwiośnie część pierwsza - Szklane domy - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Jakże może nie być, towarzyszu? - tłumaczył mu Cezary. - Przecie tu stoi numer, który sam wypisałeś. Sam na czemodanie przylepiłeś tenże numer. Wziąłeś czemodan z moich rąk. Sam go do składu poniosłeś. Prawda?
- Być może, iż poniosłem. Dużo pakunków noszę do składu. Być może, iż napisałem i przylepiłem numer. Dużo numerów piszę i przylepiam. Takie moje zajęcie. Ech, towarzyszu, takie moje zajęcie. - dodał z westchnieniem, przewracając oczy do góry.
- No, to idźże jeszcze raz i dobrze poszukaj!
- Szukałem - rzekł kolejarz niechętnie. - Wszystkie kąty przeszukałem. Nie ma! Prawdę wam mówię, towarzyszu: nie ma!
- Jakże może nie być! - zaperzył się stary Baryka. - Kwit jest, pieniądze za przechowanie zapłacone, wszystko w porządku, to i pakunek być musi!
- Zrobię to dla was, jeszcze raz pójdę. Poszukam... - westchnął poczciwiec. Poszedł. Znowu długo szukał. Wrócił jednak ze smutnym westchnieniem:
- Nie ma waszej walizki...
- Gdzież się podziała? - pytali w pasji, jeden przez drugiego.
- Czy ja wiem, gdzie się podziała! Nie ma jej.
- Ale pomyślże, towarzyszu - perswadował Cezary. - Kwit...
- Cóż ty mi z twoim kwitem w oczy leziesz!... - odparł tamten nie bez gniewu. - Kwit twój widzę, a czemodanczika twojego nie widzę.
- Gdzieś go podział? - zaperzył się Cezary.
- Czy ja wiem, gdzie on się mógł podziać? Nie ma go!
- Ukradli mi tę walizkę! - krzyknął Seweryn w uniesieniu.
- Złodzieje! - potwierdził Cezary.
- Oddawaj mi moją własność! - krzyknął starszy chwytając za rękaw opiekuna rzeczy złożonych na przechowanie. Tamten flegmatycznie usunął mocną prawicą rękę Baryki i niemniej flegmatycznie oświadczył:
- Słysz, towariszcz! Ty nie szumi. Bolsze pomałcziwaj. A co będzie, jeśli z powodu głupiej walizki do czrezwyczajki zajedziesz, zamiast do twojej tam Polski?...
Seweryn Baryka pokiwał posępnie głową. Zamyślił się głęboko. Westchnął. Odeszli w milczeniu. Już za drzwiami gmachu kolejowego Cezary mruknął:
- Nie będziesz miał antypiryny na twoje bóle głowy. Bodaj to! Nie będziesz miał aspiryny. Nie mamy tej walizki!
- Przeczekam i to. Ale powiedz, powiedz, Czaruś... „Pilnowałem jak oka w głowie” tamtej broszury. Była ze mną w kilku setkach przygód, gdzie śmierć w oczy zaglądała. A tu w taki głupi, w taki strasznie głupi sposób nie dopilnowałem. Jakże można było zawierzyć! Cóż też za stary osioł ze mnie! Nie zostawię ci tej książeczki...

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 - 


  Dowiedz się więcej
1  Wanda Okszyńska - charakterystyka postaci
2  Adaptacja filmowa „Przedwiośnia”
3  Motyw wędrówki w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część pierwsza - Szklane domy







    Tagi:
    Wizja szklanych domów -