Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Aleście też spuścili lanie tym Żydom! - Cha-cha-cha! Cóż za lanie! Takie lanie nad laniami, że to z okularami na nosie po historiach szukać! Tu ten Piłsudski - szach-mach! Rozpruł jak nożem! Tu nasz bogobojny Haller goni a bije! Tu Sikorski łomoce jak w cymbał. Zdarzenie boże...
Wnet się sekretnie przeżegnał, przez chwilę trzymał złożone pulchne rączki i coś tam mruczał pod nosem po łacinie dobry momencik czasu.
- Lanie było w dobrym gatunku, ale też wymagało chodzenia, chodzenia... - westchnął Hipolit Wielosławski.
- E, odjesz się! I to zaraz, dzisiaj. Dawajcież tę zupę! Dawajcie tę cielęcą... A na rożnie też aby? Mój Boże kochany... Karusia - na rożnie aby?...
Panna Karolina uroczyście przysięgła podnosząc dwa palce.
- Ale tę sałatkę - to sama przyrządź...
- Już o sałatkę bądź spokojny...
- Mówisz? - troskał się ojciec duchowny.
W czasie tego całego galimatiasu matka Hipolita, siedząc w dużym fotelu, nie wydawała głosu. Wodziła oczyma za synem i łzy szczęśliwe, sekretne, niepowstrzymane, bez przerwy lały się z jej oczu.
- Mamusia sobie tam cicho-sza popłakuje - rzekł tkliwie Hipolit. - „Wy sobie tam gadajcie głośno, co chcecie, a ja sobie za wszystkie czasy popłaczę”. No nie? Każdy ma swój sposób na radość. A oto Czaruś Baryka, mój rodzony przyjaciel, nie ma ojca ani matki. Ojciec to mu nawet teraz niedawno umarł. I w jakich warunkach! A Czaruś żyje. I bił się, że aż trzeszczało. I chodzi. I śmieje się. I teraz sobie znowu starki kropnie!
- O, widzisz! Toś powiedział, Hip, słowo - cymes! Pijemy za zdrowie życia! I to w ręce mamusi! - wołał ksiądz Nastek.
- Ja nie mogę pić, mój prałacie miły. Wiesz. Serce. I tak jestem mocno pijana, gdy patrzę na tego piechura... - rzekła pani Wielosławska roztapiając się w uśmiechu szczęścia i nie spuszczając z Hipolita oczu rozradowanych.
- Et, Hipowi teraz będzie dobrze w Nawłoci! - westchnął księżulo. - Tak mi się coś wydaje. A wujciowi się nie wydaje? - spytał pana Skalnickiego.
- I mnie się to samo tak wydaje... - westchnął wujcio.
- Szanować go! - zdecydowała głośno starsza pani. - Na wojnę chodził, ziemi bronił, bił się mężnie, cały kraj przemierzył własnymi krokami!
- Troszkę i na furmance... - dorzucił z cicha Hipolit. - Ale niedużo. Jak mię poturbowały te czapy, a Baryka obronił. W każdym razie: baczność!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Cezary Baryka - dzieje i charakterystyka postaci
2  Motyw wędrówki w „Przedwiośniu”
3  Antoni Lulek - charakterystyka postaci



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -