Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Co on chce? - pytał ksiądz Anastazy. - Srebrnej cukiernicy chce? Bierz, bracie, Czaruś - bierz ją! Chowaj do kieszeni! Oby ci tylko wlazła!
Koło stołu już było luźniej. Pani Wielosławska pociągnęła syna Hipolita do swego pokoju. Dwie ciotki widząc, że humory są już niezwykłe, wysunęły się z jadalni. Został na placu wujcio Michał, który teraz dopiero dorwał się do opowieści o swym potwornym krachu, o łatwowiernie i lekkomyślnie zawartej spółce węglowej z dwoma Żydami, braćmi Kminkami... Cezary słuchał, wzruszał się perypetiami procesu, potakiwał, przerażał się, nawet groził Żydom Kminkom. Księżunio Anastazy pociągał ze swego kieliszka - a był to jeden z tych większych - otwierał i składał pulchne dłonie i nadrabiał miną, że się historią wujcia Michasia przejmuje. Po prawdzie rad by był parsknąć żywym śmiechem i uderzyć wujcia po kolanie albo i po palcach - a tu, jak na złość, sens opowieści był tragiczny - nawet tragiczny, jak mówił wujcio Michaś. Pomidorek czekał tedy cierpliwie końca, jak na sługę bożego i człowieka dobrego wychowania przystało, choć wiedział, że ta termedia nie ma wcale końca. Skończy się wzdychaniem, chlipaniem i ucieraniem wezbranego nosa. Cóż by dał za to, żeby ktokolwiek przerwał albo cokolwiek przerwało banialukę familijną o tych Kminkach z piekła rodem, którą słyszał już kilkaset razy! Karusia przyszła z odsieczą.
- Ależ to pan musi być zmęczony - zmęczony! - zapiała po kresowemu. - Panowie jechali aż z samej Warszawy?
- Z samej Warszawy jechaliśmy...
- Czy nie sądzisz czasem, Karusiu, że czas by już był na pana porucznika odpocząć przez chwileczkę do jutra rana? - pytał wikary Nastuś.
- Ja tak sądzę.
- A gdzież nasz pan Czaruś będzie spał? We dworze czy w „Ariance”?
- Wiadomo - w „Ariance”.
- Biorę pana pod swoją opiekę - zdecydował ksiądz. - Razem będziemy chrapali. E, to sobie zachrapiemy!
- Maciejunio poszedł z Hipolitem rzeczy rozpakowywać. Pietrek na folwarku... - martwiła się panna Karolina.
- Poradzę sobie, proszę pani!
- Nie tak to łatwo. Nie jestem pewna, czy tam posłane.
- Tego już nie wiem, dziecko. Nie wiem. Bij mię, katuj - na pościelach się nie rozumiem mruczał ksiądz pociągając nowe hausty.
- Nie ma co! Ja sama panów odprowadzę. Zobaczę.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Ewolucja ideowa Cezarego Baryki
2  Obraz życia ziemiaństwa w Nawłoci
3  Symbole w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -