Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Tak! Pan mnie, bo się boję, a potem ja pana, bo pan nie trafi.
- Już trafię, skoro mi pani wskazała drogę.
- No więc dobrze. Troszkę mię pan odprowadzi, bo po prawdzie, to samej w parku nie jest miło.
- Właśnie, właśnie...
Cezary otworzył drzwi wejściowe. Deszcz już nie pokrapywał, lecz siał gęsty, ostry i natarczywy.
- Widzi pani, deszcz pada.
- A pada.
- Co tu począć?
- Przejdę prędko.
- Ba, prędko po tym ciemnym ogrodzie, pełnym małych świerków.
- Nie ma co martwić się. Tu przecie zostać nie mogę, a u rządcostwa już śpią wszyscy na górze. Chodźmy!
Ruszyli naprzód w ciemny park. Po kilku chwilach Baryka rzekł:
- Niech się pani okryje moim płaszczem. Mam płaszcz na ramionach.
- Nie. Dziękuję.
- Proszę się okryć.
- Dziękuję panu!
- Może to nie wypada, żeby pani okrywała się moim płaszczem?
- Bo i pewnie. Pierwszy raz pana widzę w życiu i już mam chodzić w pańskim płaszczu. Zresztą to nie po chrześcijańsku: pan by zmókł.
- A więc postąpmy po chrześcijańsku, z zachowaniem najdoskonalszych przepisów towarzyskich.
- No?
- Okryjmy się nim obydwoje.
- Z pana, widzę, zanadto dobry chrześcijanin, znawca przepisów towarzyskich i nieco za śmiały wojownik.
- Wojownik musi być śmiały. Oto widzi pani, jaki jestem śmiały.
Mówiąc te słowa Cezary zarzucił prawe ramię płaszcza na ramię panny Karoliny, a lewym okrył swe ramię. Ażeby zaś jak najbardziej ją okryć, przyciągnął ją mocno do siebie. Panna Szarłatowiczówna odsunęła się od niego, ale niezupełnie, niezdecydowanie. Obejmując ją delikatnie i o tyle tylko, żeby nie mokła na deszczu, czuł, jak drżała na całym ciele. Głos jej drżał również, gdy mówiła:
- Nie zawsze, proszę pana, śmiałość popłaca. Ja przynajmniej nie nadaję się do żołnierskich śmiałostek.
- Do tego stopnia i ja się nie ośmielam, żebym miał pani sprawić jaką przykrość. Jeżeli zrobiłem, to bezwiednie i za to przepraszam.
- Żadnej przykrości mi pan nie zrobił. Ale otóż i dwór! Dobranoc panu! A czy też pan naprawdę traf?
- Jak w dym!
- Życzę dobrego snu w ariańskim zborze...
Cezary skłonił się przed jakąś obwisłą gruszą czy jabłonią, która go w zamian oblała kroplistym otrzęsem - bo panna Karolina znikła już w mroku.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Adaptacja filmowa „Przedwiośnia”
2  Wizje rewolucji w Przedwiośniu
3  Antoni Lulek - charakterystyka postaci



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -