Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Krok w krok chodził za nim Jędrek, stajenny. W każdym ruchu, w tonie głosu, uśmiechu i zasmuceniu naśladował swego pana - nie mówiąc już ani słowa o poglądach, mniemaniach i zasadach zarówno stajennych, jak ogólnoświatowych. Cezary wywnioskował z obserwacji, że ów Jędrek mieści się bez reszty w Hipolicie Wielosławskim. Jest w nim i krąży całą swą istotą wewnątrz tamtego niczym jakowaś planeta ciemna dokoła świetlistego słońca. Na wyprawie wojennej, w obcowaniu z osobami wysoko postawionymi Jędrek nauczył się używania wyrazów ozdobnych, paradnych, niejako krasomówczych i wysoko stylowych. Mówił, wciąż wtykając tu i tam, a nie zawsze we właściwe miejsce - „ewentualnie”, „naturalnie”, „faktycznie”, „względnie” - a zwłaszcza „absolutnie”. Tego „absolutnie” wprost nadużywał. Nadużywał również przysłówka „jednakowoż”, który zjawiał się w jego ustach ni w pięć ni w dziewięć w zwykłych zdaniach oznajmiających. Jędrek mówił na przykład:
- Muszę to pokazać: Kasztan przychudł, a jednakowoż „Angielka” także przychudła.
- Sam to doskonale widzę, ale coś ty - przepraszam - robił od rana?
- Wyrzucałem spod cugowych nawóz, ewentualnie gnój.
- Dlaczego Kasztan przychudł? Koń tyje od zgrzebła. Wiesz ty o tym czy nie?
- Absolutnie!
- Ale kto temu winien, że Kasztan przychudł? Gadaj!
- Ścierwo Namulak jeździł na Kasztanie po pocztę.
- Na moim koniu po pocztę! Po pocztę! Na Kasztanie! Pasy będę
- To samo powiedziałem panu rządcemu. Na naszym koniu, na Kasztanie, po pocztę! Pasy drzeć! Namulakowi za ruszanie naszych koni zaraz dałem w kufę, względnie w mordę, raz i drugi.
- Właśnie, właśnie, fllozofie!
- Właśnie! Mówię: dryniu, naszych koni łapą swoją czarną - ni-ni! Wara od naszych koni! Absolutnie!
Ten właśnie wyraz w postaci już to zupełnej, już nie wykończonej, wciąż syczał wjego wargach. Przechodząc od konia do konia, przyjaciele obserwowali tu suchość głowy i odnóża, twardość kopyt w kształcie kubka, o rogu niezłomnym i lśniącym - tam delikatność skóry, jedwabistość sierści gładkiej i połyskliwej. Na widok przychodniów konie zwracały ku nim głowy o wielkich, rozdymających się nozdrzach, o oczach przedziwnie żywych, nakrytych z lekka cienką powieką. Żyły ich, oczywiste pod krótkim uwłosieniem, wzdymały się i widać było, jak krew w nich płynie, zaiste, grając przecudną pieśń życia. Przestępowały z nogi na nogę, a ruchliwe uszy zdawały się pilnie nadsłuchiwać, co ci przychodnie do siebie mówią. Hipolit klepał swych ulubieńców i ulubienice po wystających kłębach, po krzyżach równych i szerokich, po pochyłych łopatkach i cienkich, długich, wygiętych szyjach. Tu i tam wymawiał imię pieszczotliwe i przytulał twarz do wystających kości wielkich policzków. Cezary zaglądał w te oczy nieznane, pełne rozumu, ognia i tajnych marzeń, których nigdy nie obejmie i nie zgruntuje marzenie człowieka. Słuchał krótkich, niejasnych westchnień, które raz w raz z potężnych, głębokich piersi wznosiły się, mówiąc o tęsknocie za jadłem i napojem, wiekuistym źródle rzezi i mordu wśród podłego białych dwunogów rodu - czy o tęsknocie za czymś innym, zupełnie dla dwunogów niewiadomym, dalekim, sennie upragnionym. Wśród tego radosnego z końmi obcowania, gdy miłe, podniecające było tu wszystko, nawet zapach amoniakowy i odór potu zwierzęcego - przeszyło Cezarego uczucie obcości i samotności. Jakoby przekazani głębiom jego duszy przez oczy końskie z otchłani ich egzystencji, załkał w nim ojciec i załkała matka. Myśl gorzka i cierpka, owoc wszystkiego, co w swym życiu widział, nasunęła wewnętrzne, zjadliwe pytanie:

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Rola narracji w powieści „Przedwiośnie”
2  Wanda Okszyńska - charakterystyka postaci
3  Przedwiośnie - streszczenie "w pigułce"



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -