Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
„Kiedyż nadejdzie podły dzień, iż tenże Jędrek posiądzie odwagę i zdobędzie się na siłę, żeby jaśnie pana chwycić za gardło i bić w kufę, względnie w mordę? Czy też Maciejunio da radę, czy potrafi wypchnąć jaśnie dziedziczkę za drzwi główne, właśnie w pazury motłochu? Czy potrafi wpuścić biedę okolicznych wsi, ażeby nareszcie zobaczyła, co to tam jest, co się mieści w salonie, w środku tego starego dworu, bardziej niedostępnym i bardziej tajemniczym dla tłumu niż święty kościół w Nawłoci?”
Cezary odepchnął od siebie tę myśl wstrętną i nachalną, która go już od wczorajszego wieczoru napastowała. Właśnie Hipolit Wielosławski wydawał rozkazy:
- Linijkę!' Czy linijka oczyszczona, nasmarowana, gotowa?
- Absss....
- Kasztan do linijki!
Zwracając się do Cezarego spytał:
- Czaruś, jedziesz ze mną?
- Jadę.
- Jeszcześ tak, braciszku, nie jeździł na tym padole. Zobaczysz! Kasztan do linijki!
Piorunowymi skokami i nagłymi ruchy Jędrek wytoczył z sąsiedniej wozowni linijkę, wózek na wysokich kołach, z wąskim siedzeniem podłużnym, który przypominał swym kształtem chudego pająka. Wnet lśniąca uprząż narzucona została na Kasztana i sam ten wspaniały koń znalazł się między dwoma drążkami zaprzęgu. Kościsty i muskularny czteroletni biegun wzdrygał się pod uprzężą i bił kopytem w kamienie podwórca. Hipolit chwycił lejce z rąk Jędrka i zaprosił Cezarego, żeby usiadł tyłem do niego, w postawie „dartego orła”'. Obadwaj mocno oparli nogi na żelaznych prętach wewnętrznych, okalających osie, Hipolit ujął bat w rękę i cmoknął na Kasztana. Koń poszedł z miejsca ostrym kłusem.
Z początku Hipolit Wielosławski jechał szerokim gościńcem, pełnym wybojów i wądołów, i na tej drodze nie mógł wypuścić Kasztana w bieg pełny. Cezary siedząc tyłem do konia, pierwszy raz oglądał krajobraz wybiegający niespodziewanie. Widoki pól wypadały przed jego oczy z dwu stron jako części nie łączące się ze sobą. Było to dziwne wrażenie podwójnej nowości i obcości, a jednak pełne powabu. Dzień był mglisty, zimny i senny. Pola już zupełnie puste. Tylko tam i sam, daleko widnieli jeszcze ludzie, którzy nad czymś pracowali. Plamy ich ruchome i ciemne przesuwały się po żółtych i szarych polach, po powierzchniach jakby odartych ze skóry, dookoła samotnych wozów. Kędyś daleko płonęło niewidzialne ognisko i siwy dym długą smugą we mgły przepływał.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Stefan Żeromski - życiorys
2  Hipolit Wielosławski - charakterystyka postaci
3  Czas wydarzeń w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -