Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Dobijamy do szosy - rzekł Hipolit. - Teraz ruszymy. Czuj duch!
- Rozkaz!
Hipolit ujął Cezarego obiedwiema rękami pod łokcie w ten sposób, że się spletli nierozerwalnie. Linijka z nagła zaturkotała wbiegłszy na szosę kamienistą, kostropatą od śpiczastych krzemyków i granitów. Hipolit zaciął Kasztana raz, drugi i trzeci. Koń rzucił się naprzód i poszedł w pełny galop.
Linijka poczęła z warczącym hałasem miotać się od rowu do rowu, od pryzmy tłuczonego kamienia do pryzmy. Ten bieg wciąż jeszcze wzmagał się od siarczystych razów. Wreszcie przeszedł w skok szalony, co siły w biegunie. Cezary już nic nie widział. Cały jego wysiłek polegał na zachowaniu równowagi i utrzymaniu oparcia o plecy Hipolita. Koła wózka zdawały się nie dotykać ziemi, a zamiatały szosę w prawo i w lewo, coraz częstotliwiej furkocząc.
- Teraz uwaga! Pełny bieg! Full pace! - wrzasnął Hipolit. W istocie, nastał bieg tak pełny, że Baryka przymknął oczy. Czekał na katastrofę. Rad by był wydobyć ręce spod uścisku łokci Hipolita i w pełnym biegu zeskoczyć, lecz Wielosławski nie popuszczał swego pasażera. Krzyk jego, popędzający konia, stał się dziki i srogi. Bat jego świstał. Ta wariacka jazda trwała tak długo, że pasażer stracił wszelką nadzieję, żeby się kiedykolwiek skończyć mogła. Czuł zawrót głowy i mdłości.
Za żadną jednak cenę nie byłby się przyznał do tego nierycerskiego stanu. Milczał mężnie i wytrwale czekał. Jak przez sen usłyszał w tym locie jakieś nawoływanie. Zobaczył jakieś z boku ruchome plamy, ale tak niejasno, w takich gzygzakach, że to nie dotarło do jego świadomości. Lecz oto Wielosławski począł zdzierać lejcami swego skakuna. Linijka pędziła jeszcze, lecz już bardziej środkiem szosy. Hipolit puścił ręce Cezarego i z całej siły siepał w tył lejcami rozbieganego konia. Wreszcie przeforsował go, puścił w kłus i stanął na miejscu.
- Patrz, jak mię ten wariat urządził! - zawołał Hipolit zeskakując z linijki na ziemię.
- Który wariat?
- Jeden z wariatów...
Istotnie, cały Hipolit był zabryzgany błotem, lepki od stóp do głów. Twarz jego ledwie było widać pod bryzgami.
- Zdaje mi się, że na nas ktoś wołał - rzekł Cezary.
- Skąd?
Rozejrzał się po polach i roześmiał radośnie:
- A! Pani Laura...
- Gdzie? Jaka znowu Laura?

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Symbole w „Przedwiośniu”
2  Stosunek Cezarego Baryki do rewolucji w „Przedwiośniu”
3  Podobieństwa i różnice „Przedwiośnia” i „Pana Tadeusza”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -