Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Była w tej pani jakaś cecha otwartości, która nakłaniała do uczuć przyjaznych.
Ale piękność jej i oczywista na siodle niejako bryłowatość wdzięku ściskała widokiem swoim wnętrze patrzących młodzieńców. Oczy im się jarzyły. Gdy para narzeczonych cokolwiek się oddalała, żeby wśród uśmiechów szeptać o swych sprawach, Hipolit z cicha uświadamiał Cezarego:
- Wdowa. Laura. Pierwszy mąż Kościeniecki. Jakiś tam pisarz, literat, historyk. Umarł dwa lata temu. Majątek miał śliczny - o, ten, co go widać. - Leniec. Kościeniecki był zawsze strupieszały, chory, mizantrop. Nie miał o czym gadać z nikim w sąsiedztwie. Przykry był człowiek. No, umarł. Teraz się ten Barwicki rozbija o jej rękę. Są po słowie, nawet, widzę, baba podkochuje się w tym astmatyku.
- No, od czegóż by była Laura? Romantyczne macie imiona w okolicy.
- Et, to bogaty nuworysz. Ma ci śliczny majątek, Suchołustek, nadto para się przemysłem, handluje. Bogacz. Spryciarz pierwszej klasy. Nie mogą się tak zaraz pobrać, jakby on pragnął, bo matka Kościenieckiego mieszka w Leńcu. Interesa są powikłane. Kościeniecki z pierwszą swoją żoną miał dwoje dzieci. Te dzieci mają pretensje i prawo do części majątku. Ona sama nie może spłacić ani matki, ani tamtych dzieci. I tak dalej. A temu Barwickiemu pachnie także i Leniec, boby wszedł między solidne towarzystwo... Jak się to hycel do niej podsadza! Widzisz ty?
- Ejże, Hipeczku, czy tylko żółta zazdrość przez twe usteczka się nie sączy!
- Ja? Do tej Laury? Nie! Baba jak malowanie... To prawda. Ale mogę wytrzymać.
- Szczerze mówisz?
- Tobie bym, bracie, szczerze nie powiedział! Wiesz, jak to ten moskiewski ofik mawiał w takich razach...
- Wiem, wiem!...
Ach, jakże piękną była dróżka, dwukolejka, którą jechali! Nic w niej, co prawda, nie było szczególnego. Tu i tam, zapomniane przez ludzi, nie nagabywane raku czasu - rosły na niej tarki i głogi najeżone srogimi kolcami. Głogi miały teraz na sobie owoc swój różany, o kolorze piękniejszym niż najwdzięczniejsze usta kobiece. Rosły półkolem, zagajem, wśród kamieni, które z pola praszczury parobków te niwy orzących wyorały i w to miejsce sygnęły. Tak toto porosło i krzewiło się w polu. - A potem przestrzeń bezdrzewna w jasnej glebie. Kędyś na horyzoncie aleje w Nawłoci - bliżej kępy drzew Leńca.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Przedwiośnie” jako powieść wyrażająca troskę o kształt nowej Polski
2  „Przedwiośnie” – interpretacja tytułu
3  Miejsca akcji w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -