Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Może pani pożyczyć agrafki do zapięcia sukni pod kolanami? - zapytał Cezary ze współczuciem i gotowością do usług.
- Dziękuję! - odpaliła z taką furią, jakby miała zamiar podziękować pięścią.
- Siedzenia są ruchome i wskutek tego niepewne. To się może powtórzyć.
- Nie powtórzy się!
- Któż to może wiedzieć, czy się nie powtórzy. Strzeżonego Pan Bóg strzeże.
- Dobrześ to powiedział, panie Czaruś! - westchnął ksiądz. - Ależ mnie wyrznęło w plecy! A ciebie, Karusia, wyrznęło?
- Mnie nie wyrznęło!
- Daliśmy, moje dziecko, nie lada przedstawienie z naszych dessous...
- Och! Jeszcze o tym będą gadać! To jest przecie prostactwo!
- Mnie tam to wcale nie wzrusza, co tłum zobaczy u mnie pod sukienką. Inna rzecz z tobą! - wzdychał wikary z politowaniem.
- Proszę już raz z tym skończyć, bo wysiądę! - syknęła.
- Wysiąść w tej chwili byłoby dosyć trudno. Znowu byś się potknęła. Nic tu przecie złego nie powiedzieliśmy, moje dziecko. Gorzej by było, gdybyśmy milczeli.
- I czego pani tak dalece boleje nad gimnastyczną ewolucją tak dalece naturalną!... Nie rozumiem... - wtrącił Cezary.
- Boleję i koniec! Pan tu przyjechał i jest pan moim porte-malheur!
- O, to źle! Jeżeli tak jest naprawdę, to nie ma co! Trzeba brać nogi za pas!
- Widzisz, widzisz, Karolino, co ty wygadujesz!
- Nic strasznego nie powiedziałam.
- Zakazuję ci mówić rzeczy płynące z guseł ukraińskich, a panu, Czaruś, zakazuję mówić o wyjeździe.
- A któż tu nastaje na wyjazd pana Baryki? - pytała panna wytrzeszczając swe śliczne niebieskie oczy.
Hipolit jechał tuż za wózkiem na Urysiu i widać było, że się rozkoszuje jazdą. Był uśmiechnięty, rozmarzony. Klepał raz w raz ręką kark i kłęby konia, pieszczotliwie gładził jego grzywę. Cezary miał ciągle przed oczyma jego twarz i przeszło mu przez myśl zastanowienie, iż buńczuczy się na tej bryczce, grozi wyjazdem, a naprawdę srogi by to był żal, gdyby trzeba było wyjechać z tej Nawłoci. Jeszcze jej przecie nawet nie zobaczył! Sam tu jakoś zmalał, sprościał, stał się nieomal dzieckiem. Wszystko na nowo, jak za dni minionego dzieciństwa, stało się tutaj tak ciekawe, tak niewidziane - niesłychane! Każdy pagórek albo wąwozik, który mijano, był od razu, od spojrzenia jakiści swój, bliźni, nieodłączny, choć jest przecie obcy i nowy. Ciekawość naprawdę paliła, żeby wstać w tej uroczyście wysmarowanej furmance i rozejrzeć się dookoła, zobaczyć, przeniknąć, co też to tam jest dalej, za chudym lasankiem, którego brzegiem biegnie korzenista, mokra droga.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Adaptacja filmowa „Przedwiośnia”
2  Przedwiośnie - streszczenie "w pigułce"
3  Miejsca akcji w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -