Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
„Ej, wy, ludzie! Słuchajcie! Ja idę tam razem z wami!” W rzeczywistości nie szedł, lecz wygodnie, rozkosznie, szybko jechał, mknął przez pastwiska, przylaski, środkiem pól i w opłotkach prowadzących do wiosek.
W pewnym miejscu Jędrek skręcił raptownie i pojazd poniósł się jak wicher miękką drogą ponad rozległymi łąkami. Niebo było pogodne, lecz już blade, śniadością przejęte, jesienne. Nikły błękit przerzynały barwne chmurki pędzone przez rzeźwy wiatr. Uczucie szczęścia, młodości, zdrowia przenikało wszystkich w jednakim niemal stopniu. Każda z osób coś swojego własnego podśpiewywała. Zdawało się, że i koniom szczęście żyły rozsadza. Lecz oto niespodziewanie stanęły. Cezary obejrzał się i zobaczył, że stoją przed jakąś bramą.
- Brama! - zawrzasnął Jędrek takim głosem, że od jego brzmienia powinny się były natychmiast same otworzyć obie wierzeje tej starej i sfatygowanej strażnicy folwarku.
Tymczasem nadbiegł chłopak z konopiastą grzywą, dyszący tak, że tchu nie mógł złapać, i posmarkujący z przerażenia nosem sinym i krostowatym. Konie wbiegły na dziedziniec bezdrożny, zarośnięty więdnącymi chwastami i jeszcze pachnący od ich ostatniego oddechu. Znowu wózek zatrzymał się obok czterech starych lip, tak starych, że się je kochało od pierwszego spojrzenia. Za tymi lipami stał dworek pradawny, z dachem czarnym, mocno powyginanym i schodzącym na ściany modrzewiowe niemal do samej ziemi. Dokoła stały zabudowania folwarczne nowe, z murowanymi słupami, porządne i solidne. Hipolit zeskoczył z konia, ksiądz Anastazy wylazł z bryczki i obadwaj skierowali się ku dworkowi. Na ich spotkanie wyszedł jegomość opalony na kolor razowego chleba, wąsaty, przysadkowaty, typowy pan okumon. Cezary zapytał panny Karoliny, czy także wysiądzie i wejdzie do tego domu.
- Nie - odpowiedziała niezdecydowanie. - Tu jest ładny staw. Pójdę nad staw.
- Czy ja mogę pójść z panią?
- Jeżeli pan sobie życzy...
Minęli płoty plecione z jodłowych gałęzi, które opasywały ogrody dokoła dworu, i z górki zeszli nad staw. Stał cichy, rozległy, czysty, pod niebem jesiennym, uroczy w swych sitowiach, tatarakach i pałkach. Daleko, na drugim końcu wodnego rozlewiska, wpływała doń rzeka, szeroka w swym ujściu. Tuż zaraz były parzyste pogródki z szerokich balów, prowadzące poziom wodny na podsięwodne młyńskie koło. Mostek z okrąglaków nad tymi pogródkami ułatwiał przejście z drogi wjazdowej na groblę zarosłą wysoką trawą.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Symbole w „Przedwiośniu”
2  Cezary Baryka - dzieje i charakterystyka postaci
3  Laura Kościeniecka - charakterystyka postaci



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -