Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Ludzi bym tu chciał poznać. Własnymi oczyma zobaczyć wszystko. Tych prostych. Chłopów, Żydów, robotników, rzemieślników, rybaków, pracowitych i urwipołciów, dobrych i złych, mądrych i głuptasów. Chciałoby mi się gadać o ich życiu. Nażyć się z nimi!
- Dziwny gust!
- Może i dziwny, ale - co robić! Taka natura. Byłbym dobrym pisarczykiem, daję pani słowo. Cały dzień bym robił, co każą. A wieczorkiem, po zachodzie słońca, gdy już wszelkie roboty będą skończone, chciałbym sobie tutaj siadywać albo tam pod lipami, patrzeć na tę wodę szeroką - szeroką, gdy ją księżyc oświeci albo gwiazdy ukażą - na tę „sekułę” - i tak sobie tutaj w samotności - matkę wspominać... Matkę wspominać... - zaśpiewał z cicha samemu sobie, jakby słuchaczki obok niego wcale nie było.
Z głową podpartą na rękach patrzył na wodę. Panna Karolina przyglądała mu się spod oka z baczną uwagą.
Właśnie ksiądz Anastazy i Hipolit Wielosławski ukazali się na grobli i zdążali ku tamtym dwojgu, zatopionym w milczeniu.
Do objęcia przez Cezarego Barykę posady pisarza prowentowego w ekonomii' noszącej w państwie nawłockim zawołanie: Chłodek - nie doszło. Nawet nie z racji jakiejś modnej „redukcji”, lecz z winy samego petenta. Cofnął swą kandydaturę. Kiedy po raz pierwszy zgłosił się z tym projektem do Hipolita Wielosławskiego, tamten na pewien czas zaniemówił, a nawet niepowabnie osłupiał. Po pewnym dopiero czasie począł zadawać pytania:
- Pisarza? Prowentowego? Pisarza? Na Chłodku! Ty! Student uniwersytetu? Medyk? Po co? Na co? Cui bono?
Cezary tłumaczył, iż przyjechał do domu przyjaciela na parę dni, a tak mu się tutaj podoba, że rad by pobyć przez czas pewien. Nie może przecie być rezydentem, „panną respektową”, trzymać się pańskiej klamki baraszkując i próżnując. Nęci go - mówił - życie ludzkie, życie proste. Chciałby je poznać w sposób bezpośredni, istotny, nie z drugiej ręki, nie ze stopnia karety ani ze strzemienia magnackich rumaków. Chciałby mówić z tutejszymi ludźmi z ust do ust. Ale nie tylko mówić. Chciałby pracować ramię w ramię, skoro tu jest, gdyż nie można mówić ze spracowanym, nie pracując z nim ramię w ramię.
Hipolit rozumiał ostatnie racje i przyznawał im najzupełniejszą słuszność. Ale nie rozumiał tego pomysłu mieszkania na Chłodku. Było to śmieszne, jakieś rosyjskie, do niczego niepodobne.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Stosunek Cezarego Baryki do rewolucji w „Przedwiośniu”
2  Hipolit Wielosławski - charakterystyka postaci
3  „Przedwiośnie” - najważniejsze cytaty



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -