Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
„Pojadę” - myślał Cezary zabierając swe rzeczy.
Tymczasem w szerokim i wspaniałym westybulu o marmurowej posadzce i lustrzanych ścianach dał się słyszeć głos pani Laury Kościenieckiej. Po chwili drzwi się otwarły i ona sama ukazała się w całej swej przepiękności.
- Pan jeszcze tutaj?! - krzyknęła ze zdumieniem. - Myślałam, że pan już dawno wrócił do Nawłoci.
- Nie, na utrapienie pani. Konie, które mię tu przywiozły, odjechały do Suchołustka. Miały po mnie wrócić. Nie wracają.
- Skandal! Czemuż pan nie zażądał koni stąd, z Odolan? Wojskowy i nie umie rekwirować...
- Nie chciałem czynić właśnie skandalu. Nie przepadam za metodami wojowania i rekwizycji. Liczyłem na to, że konie z Suchołustka lada chwila mogą nadejść. Wolałem cierpliwie poczekać. I oto, jak pani widzi, los mię za me cnoty szczodrze nagrodził.
- Nie spostrzegam, żeby pana los czym wynagrodził! Ale cóż pan tutaj robił z tymi swymi cnotami? Sam jeden w tym ogromnym szpitalu?
- Nudziłem się. Słuchałem, jak deszcz pada.
- Biedny więzień! No, nie ma co! Odwiozę pana do Nawłoci.
- Będę bardzo wdzięczny, a jak szczęśliwy, tego nawet nie próbuję wyrazić.
- Chwileczkę... Trochę odpocznę. Dobrze?
- Ach, pani... Pani Lauro...
Śliczna pani Kościeniecka zrzuciła z ramion płaszcz, poprawiła włosy przed lustrem i usiadła w fotelu. Gdy zaś Cezary w locie chwytał płaszcz z jej ramion, owionął go przenikliwy zapach świetnej, mocnej perfumy. Gdy usiadł naprzeciwko wdowy-narzeczonej, ten zapach, tak, zdawało się, nikły, owinął się dookoła jego zmysłów niczym arkan niewidzialny. Widoczną za to podnietę stanowił kształt nogi wysuwający się spod krótkiej sukni. Cezary przypomniał sobie te stopy i nogi w grubych pończochach, wparte w spienione boki rumaka - nogi kształtne a sprężyste jak ze stali. Przymknął oczy i drapieżnym uśmieszkiem pokrywał swe prawdziwe uczucia.
- Co za szkoda - mówiła piękna pani - że nie byłam teraz w domu. Już by konie dawno były po pana przyszły. Wracam z objazdu. Co za typy! Panie, co za typy! Zobaczy pan zresztą na własne oczy. Będziemy się bawić, bawić!
- Pani czeka niecierpliwie na ten piknik?
- Jeszcze by też!
- Będzie pani dużo tańczyć`?
- Och, będę!
Pani Kościeniecka szczególnym ruchem przeciągnęła się w ramionach. Cezary patrzył na nią spod oka i nerwowe poziewanie przeciągało również całe jego ciało.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Przedwiośnie” na tle historycznym
2  Rola narracji w powieści „Przedwiośnie”
3  Motyw naturalizmu w powieści „Przedwiośnie”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -