Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Barwicki... - wykrztusił do siebie prawie głośno. - Barwicki jest tutaj... - uwiadomił siebie samego.
Stracił wszelki animusz. Nie ze strachu, lecz z nienawiści. W pierwszej chwili powziął zamiar, żeby wstać, wyjść, jak przyszedł, i dmuchnąć do Nawłoci. Zaklął nieładnie, po bakińsku, po portowemu. Wahał się. Ale wygodna pozycja na sofie, możność wylezienia z jakim takim honorem z tej niewygodnej, na poły złodziejskiej sytuacji - powstrzymała go. Czytał pękając ze złości, wściekając się i wijąc jak lis złapany w żelaza, jak wilk we wnyku. Zdawało mu się, że siedzi już w tym miejscu godzinę czasu, jeżeli nie więcej. Przeczytał już z dziesięć stronic druku nie rozumiejąc ani jednego zdania. Zmieniał pozę na coraz wygodniejszą, coraz mniej tchórzliwą i coraz bardziej ozdobną, swobodną, wdzięczną. Ach, z jakąż przyjemnością przeszedłby się był po tym pokoju, tam i z powrotem.
Nagle posłyszał, że drzwi na górę otwierają się, schody trzeszczą i kilka osób schodzi na dół. Słychać było śmiech pani Laury, głos jej narzeczonego i jeszcze jakiejś osoby. Obecność ostatniej najbardziej zaniepokoiła Barykę. Do licha! Któż to jest taki?
Tymczasem trzy osoby zstąpiwszy do holu, wesoło rozmawiały. Pan Barwicki żegnał się z narzeczoną prosząc ją usilnie, żeby się zaraz położyła - żeby nazajutrz nie męczyła się tak jak dni poprzednich, gdyż będzie na balu źle wyglądać. Trzecia osoba zapewniała go, że „Lola” zaraz się położy. Cezary domyślił się, że to mówi matka pierwszego męża Laury, stara pani Kościeniecka. Siedział skulony na swej kanapie i przechodził istne tortury głupiego niepokoju. A nuż ten Barwicki będzie w tym saloniku czegoś szukał... A nuż ta starsza jejmość... W istocie kroki czyjeś zbliżyły się do drzwi biblioteki. Weszła pani Laura. Uśmiechnęła się radośnie zobaczywszy tajnego gościa. Rzekła głośno:
- Palą tu zawsze lampę bez potrzeby!
Szybko przysunęła się do stołu i zdmuchnęła lampę. Barwicki zbliżył się również do drzwi biblioteki. Nastąpiły pożegnalne szepty i kontrszepty. Wreszcie narzeczony wyszedł do przedpokoju i na ganek. Wnet dał się słyszeć turkot odjeżdżającego pojazdu. Pani Laura wróciła do holu i rzekła do swej świekry:
- Och, spać, spać! Strasznie jestem zmęczona.
- Kładziesz się zaraz?
- Zaraz! Zamknę tylko drzwi do sionki. Dobranoc, mamo!

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Stefan Żeromski - życiorys
2  Wanda Okszyńska - charakterystyka postaci
3  Motyw naturalizmu w powieści „Przedwiośnie”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -