Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
W gruncie rzeczy jednak ani widziane z bliska zajścia wojenne i widziane z bliska zajścia rewolucyjne nie wpłynęły tak decydująco na usposobienie Cezarego, jak jego rozszalała namiętność do Laury Kościenieckiej. Jego zapalczywość miłosna była tej miary, że wypadki nawłockie służyły mu za temat do interesujących nowinek, które zanosił swej pani. Szczęśliwy był, gdy mógł dostarczyć czegoś prosto z igły, na gorąco: aresztowano Wandę Okszyńską, gdyż w czasie sekcji znaleziono strychninę we wnętrznościach Karoliny. Podczas rewizji znaleziono słoik z takąż strychniną w szafie rządcy Turzyckiego. Wanda prawie nie broni się. Zaprzecza i basta. O niczym nie wie. Nigdy słoika ze strychniną w szafie wuja nie widziała. Po cóż by miała sypać truciznę do szklanki Karoliny? Lecz któż ją wsypał? Czy ona sama? Służącej wtedy w domu nie było. Turzycki był na folwarku Chłodek. Były w mieszkaniu rządcy dwie osoby - pani Turzycka i Wanda. Pani Turzycka? Brak wszelkich poszlak. Wanda? Ten podlot, klapak, muzykus nie wiedzący o świecie bożym, ta głupia i tchórzliwa Wanda? O tajemnym uścisku ręki przez tęż głupią Wandę (ach, jakże głupią!), nikomu nigdy nie wspomniał. Po cóż miałby dorzucać sobie liść wawrzynu, a jej kamień potępienia? I to nie: nie chciał po prostu, żeby się na niego Laura gniewała, żeby go miała w podejrzeniu. Wszakże nie mówił ani jej, ani nikomu o pocałunkach z Karusią. Po cóż miałby mówić o jednym idiotycznym uścisku ręki?
I tak oto coraz to nowe ploteczki, wiadomostki, wersje, pogłoski Cezary nosił swej pani. Widywał ją tajemnie to tu, to tam, w hotelu w mieście albo u niej w nocy. Zachowywał się chytrze, tak przebiegle, tak ostrożnie i przewidująco, iż mógłby być nazwany człowiekiem-łasicą czy tchórzem, z gatunku tych tchórzów, które mężnie nocą wkradają się do kurników. Lecz do czasu dzban wodę nosił. Urwało się wreszcie ucho - i cały dzban roztłukł się bez ratunku.
Było to tuż-tuż przed Bożym Narodzeniem. Cezary miał zamiar spędzić święta w Nawłoci, a na Nowy Rok wrócić do Warszawy i zabrać się do nauki. Zabierał się zaś tak kategorycznie do nauki, ponieważ pani Laura wybierała się na kilka tygodni karnawału również do Warszawy. Miał jechać również do Warszawy pan Barwicki, ale to na zapał Cezarego do nauki niewiele wpływało. Pewnej nocy grudniowej, późno, około trzeciej, Cezary wymknął się z mieszkania i poszedł do Leńca. Biegł, jak zwykle, na przełaj przez pola, więc szybko przeszedł odległość dzielącą te folwarki. Noc była spokojna, ciemna. Śnieg prószył. Cezary znał już w ogrodzeniu pewien przełaz łatwy do przebycia, więc prawie pędem, po grudzie z lekka przyprószonej śniegiem, dotarł do drzwi wiadomych. Były otwarte, więc wszedł cicho i dotarł do biblioteki. Lecz skoro tylko tam stanął, poczuł, że jest coś złego. Poczuł czyjąś obecność w tym pokoju. Przystanął tedy i powstrzymawszy oddech nasłuchiwał.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Motyw wędrówki w „Przedwiośniu”
2  Motyw naturalizmu w powieści „Przedwiośnie”
3  Przedwiośnie - ramowy plan wydarzeń



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -