Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Z Krakowa. Ślub za jakimś tam indultem. Zawiadomienie na brystolu, litografowane morowo, z tytułami i genealogiami. Chcesz, to ci przywiozę?
- A mnie to po co?
- Myślałem, że cię to obchodzi.
- Do diabła z tym! - mruknął Cezary i zaczął mówić o czym innym.
Ale ta wiadomość w serce go poraziła. Teraz już zgasły wszelkie tajne nadzieje. Ustały już wszelkie marzenia zaskórne, hodowane w pomroce pomimo wszystko. Potworność faktu, oczywistość tryumfu Barwickiego dusiła go za gardło.
Cezary musiał „robić” podwójnie. Chodził, biegał, wtrącał się, wścibiał, podglądał, nasłuchiwał. Uczył się ostatnich sekretów życia biedoty. Pewnego jednak dnia wstawszy o ciemnej nocy do dnia, oświadczył panu Gruboszewskiemu, że już ma dosyć, dłużej tu już nie będzie marudził. Odjeżdża do miasta. Powraca do swoich trupków w prosektorium. Pan Gruboszewski ucieszył się, jakby mu kto cały Chłodek na własność darował. Do trupów w czymś tam takim? Bagatela. Tak-że trza było gadać od samego początku, że to chodzi o romanse i filozofie!
Cezary napisał do Hipolita bilecik z prośbą o konie do stacji. Zanim konie nadeszły, zebrał swoje manatki, zapakował walizkę i czule, ogniście żegnany, pojechał do Nawłoci. Pani Wielosławska i strupieszałe ciotki, Michał Skalnicki i Maciejunio (ksiądz Anastazy odjechał już był do swej parafii, gdzie pełnił obowiązki wikarego) - słowem wszyscy żegnali go ze smutkiem, w którym jednak nie było za tym gościem żałoby. Patrzyli na niego spod oka i żegnali go gorzkim pozdrowieniem.
„Bądź zdrów, gościu - mówiły ich spojrzenia. - Dach nasz był twoim dachem, drzwi nasze stały przed tobą otworem, ale ty dziwnym byłeś gościem. Bóg z tobą!”
Trzeba było pożegnać jeszcze państwa Turzyckich, którzy nie jednę wyświadczyli usługę. Cezary rad by był uniknąć tej wizyty, ale nie było sposobu wykręcić się sianem.
Wspaniałe hamany cugowe - czarna para - zaprzężone do malutkich saneczek z delią` niedźwiedzią na nogi - biła kopytami przed „Arianką” i rozmiatała śnieg rwąc się do skoku. Toteż wizyta nie mogła być długa. Cezary chwilę zabawił. Ucałował rączki pani Turzyckiej, coś tam naopowiadał przyjemnego i cmoknął w wąsiska pana. Zbiegł ze schodów.
Ale gdy już miał wyjść z wielkiej sieni, udało mu się jeszcze rzucić okiem na schody. Wtulona we wnękę głęboką, nachylona nad poręczą czaiła się tam Wanda Okszyńska. Była blada, bladozielona jak mur bielony, obok którego tkwiła. Była wychudła i jakaś zestarzała. Oczy jej, podkute czarnymi obwódkami, wlepione były w tego pana Czarusia, który tak ciężko na jej życiu zaważył. Spostrzegłszy, że patrzy w jej stronę, skinęła ku niemu dwukrotnie głową. A gdy ukłoniwszy się z daleka, wybiegł ze swoją walizką w ręku, zawisła nad tą poręczą. Przymknęła oczy i wtuliła się w zimną wnękę. Głowę jej nieszczęśliwą jedynie mroźny mur podparł i chłodem litościwym otrzeźwił.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Obraz życia ziemiaństwa w Nawłoci
2  Adaptacja filmowa „Przedwiośnia”
3  Czas wydarzeń w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -