Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Podparłszy brodę pięściami Baryka przypatrywał się tej potwornej figurze. Obserwował pilnie tego kata. Mierzył go od stóp do głów uważnym spojrzeniem. A po wypiciu odrobiny rumu zdało mu się w półsennym przywidzeniu, że to on sam tam stoi na kamiennym nadbruku, ubrany w policyjny uniform. Zdało mu się w półsennym drzemaniu, że to on tam chodzi i wraca, winowajca wszechzłego.
Patrzy nieprzerwanie przezornym wejrzeniem w trzeszczącą i burzliwą rzekę rzeczy. Oszołamia dookoła jego głowę natłok łoskotu, łomota w czoło, niczym odgłos młotów tłukących w kowadło. Lecz głowa jest wciąż pilnie gotowa i wciąż pełna spokojnej uwagi. Nikt jej nie odwróci i nic jej nie odwróci od oblicza tej dalekiej ulicy. Nie odwróci jej płacz synka chorego. Cóż - że go lekarz w tej chwili z boku na bok przewraca szukając złowrogiej wysypki? Cóż - że boleść się pod mundurem otwiera jak rana, zbójeckim zegadłem otwarta!
Pięć kroków w jednym kierunku: - raz - dwa - trzy - cztery - pięć... Pięć kroków w przeciwnym kierunku: - raz - dwa - trzy - cztery...
Nikt nie zobaczy łez przez wnętrze płynących i nikt nie usłyszy skargi z warg zaciśniętych głucho. Wokoło, wysoko i nisko, niewzruszone cegły nieme, zdeptane i oślizgłe kamienie, głuchy beton, zardzewiałe żelazo, ślepy tynk i zapotniałe szyby. Patrzą zimne, na poły zapotniałe szyby. Piętrzą się domy ceglane, usiłujące naśladować cios i marmur nędzną swą farbą. Niewzruszona jest wielka elektryczna latarnia, co nawet za dnia nad głową policjanta w ciemną, mglistą dalekość połyska. Dookoła wirują w prawo i w lewo chybkie samochody, wiozące wygodnie i pieczołowicie wytworne Żydowice w karakułach, nuworysiów w drogich bobrach, dygnitarzy w drogich kortach. Ze wszystkich ludzi pędzących on jeden jest niewzruszony jako latarnia nad głową, jak cegły w ścianę wmurowane, jak kamienie, jak szkło wprawione - uwięziony jak żelazo i beton.
Tam i sam idzie i powraca, podobny do wahadła, które uciekający piasek ludzi we dwie strony rozdziela. Mechanicznym ręki skinieniem rozdziela trzeszczącą i burzliwą rzekę rzeczy w tę lub w tę stronę. Czasami popędza życie. Oto tam daje skinienie pośpiechu znędzniałemu Żydzinie, który pcha wózek ręczny, pełen jakiegoś srogiego ciężaru. Dyszel walczy z jego bezsilnymi rękami, wbija się w dekę piersi, celuje nawet we wstydliwe części ciała, ażeby je - broń Boże! - uszkodzić. Jakże to wielki ciężar być musi, skoro go popchnąć tak trudno! Kółka wpadają w wyboje drewnianego bruku i siła jednej pary rąk chudych, jednej deki piersiowej i jednego brzuszyny nie może ich stamtąd wydobyć, pchnąć, potoczyć. Dyszel - jest to wróg osobisty, kat, napastnik i oprawca. Czy nie lepiej by było ciągnąć ten wóz na wzór konia, niż go po ludzku popychać? Urocza czapeczka z małym daszkiem - zamaskowana jarmułka - niezbyt długi surdut do kolan, zamaskowany chałat - nie bardzo ciepły na tak wilgotną porę, zanadto ciepły na pracę tak intensywną. Troszkę zanadto zachlapane spodnie - brr! - zachlapane żydowskie spodnie! Nieco zanadto przemoczone skarpetki - brr! - przemoczone żydowskie skarpetki! Wykrzywione napiętki misternych kamaszków ślizgają się z wyboju do wyboju, chude nogi plączą się w portkach przegniłych, oblepionych wszystkimi kałami ulicy.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Przedwiośnie” - najważniejsze cytaty
2  Katalog bohaterów Przedwiośnia
3  Hipolit Wielosławski - charakterystyka postaci



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu







    Tagi: