Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
I znowu pan posterunkowy zimnym okiem spogląda na przelatujące auta, na ich barwy wielorakie - szare, zielone, granatowe - na ich kształty coraz inne. Słucha ich porykiwania i pobekiwania, prawidłowego w tym chaosie. Przestrzega porządku w ich biegu bez końca. Ślizga się po nim zimne spojrzenie pana w głębi, w którego skupionej postaci mkną wielkie sprawy, wielkie afery, wielkie interesy, wielkie zyski. Tam pan w okularach na nosie, w okularach wielkich jak koła wózka bezsilnego Żydziaka. Wielkie pomysły, wielkie intrygi, wielkie plany. Pan z uśmiechem na ustach, z rozkoszną dumą we wzroku: wizyta, czarująca rozmowa, spotkanie.
Pani bladolica, w lutry otulona nadobnie. Szczęście jej - to te lutry. Po to żyje, by je na sobie pokazywać tym wszystkim, co biegną zziębnięci. Przejmujący zapach perfum. Panna czarująca z prawej strony, panna blondynka z lewej. Oficer. Co za rozszalałe spojrzenia! O wolności! O swawolna rozkoszy! O, życie! O szczęście! O młodości, młodości! Wśród nich wszystkich, między karawanem i frachtowym ogromem, pośród nabitych tramwajów i zabryzganych dorożek przesuwa się chyłkiem ananas. Kapelusik przekrzywiony na ucho. Ucho spuszczone do aksamitnego kołnierza od watówki. W kłach papieros. Łapy w głębokich kieszeniach. Buty wyczyszczone do glancu, dopiero co, na rogu.
Jesteś, zbóju! Gdy wszyscy śpią lub się duszą w lubieżnych objęciach - ci, co mkną w autach, i ci, co się tłuką w dorożkach, co się gniotą i popychają w tramwajach, i ci, co brną chlapiąc brudną cieczą po betonie - ci, co drzemią po szynkach, albo bezsennie, do pękania mocnej czaszki, pracują - pan posterunkowy powstaje. Kiedy psa żal wygonić w noc okrutną, bo deszcz tnie, wicher wyje, ziąb, szaruga - oto się skrada w nocy, żeby zakołatać we drzwi zbója, co już stu niewinnych położył - o czym nikt nie wie. Każe mu tam drzwi otworzyć! A tamten nie śpi. Czeka. Podnoszą wraz krótkie lufy i obadwaj patrzą się w ciemność śmiertelnymi luf jamami. Któryż pierwszy pochwyci sposobną sekundę?
Któryż którego weźmie na muchę? Któryż którego ubiegnie? Pięć kroków w prawo. - Zwrot. - Pięć kroków w lewo.
Ach, panie posterunkowy, ach, panie posterunkowy, czemuż masz smutną twarz? Masz przecie prawo prądem elektrycznym doświadczać, masz prawo wkładać ołówki między palce, a potem je ściskać maszynką. Na tobie stoi, na tobie polega ten cały oto wirujący świat. Gdyby nie ty, spokojny i uważny, skoczyliby sobie do gardzieli i skłębiliby się w jedno wężowisko żądz. Zdarliby ze siebie nawzajem nie tylko szmaty i bieliznę, ale wyłupiliby sobie oczy nawzajem i z dygocących wnętrzności wyszarpaliby żywą duszę, żeby ją w tym oto błocie ulicy nogami rozdeptać.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 - 


  Dowiedz się więcej
1  „Przedwiośnie” – interpretacja tytułu
2  „Przedwiośnie” na tle historycznym
3  Rola narracji w powieści „Przedwiośnie”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu







    Tagi: