Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Laura! Dźwięk tego imienia, szept tego imienia, jego zapach...
Cezary nie wrócił już do mniej wonnych trupów. Natychmiast umył się, wyspirytusował, wyczyścił, wywietrzył. Pognał w kierunku tramwaju. Było jeszcze bardzo dużo czasu, więc miał możność obserwowania miejsca z oddali. Wydawał się śmiesznym samemu sobie, gdy zza drzew, to z jednej, to z drugiej strony, badał okolicę fontanny. Nieliczni przechodnie ciapali po błocie chodników i pewnie ze zdumieniem przyglądali się młodzieńcowi, który wytrwale defilował w pustej alei. Niejeden (niejedna) pomyśłał(a):
- Ha, pewnie schadzka... O młody, młody!
Schadzka! Z Laurą! Po tylu tęsknotach, żalach, utracie, beznadziei! Dreszcz przenikał. Serce biło. Brak tchu. Smutek i płomienista radość. Wspomnienia i marzenia. Bojaźń i prośby błagalne. Nikt nie nadchodził. Nikt nie przesuwał się obok tej fontanny, która stała się formą męczarni, dziwaczną postacią tęsknoty, chimerą przywidzeń. Były chwile, że Cezary postanawiał uciec stąd. Odejść, odejść! To go zniecierpliwienie tak ponosiło, że nie mógł tchu złapać i ustać przez sekundę na miejscu - to zimna wzgarda napełniała mu piersi, niczym trucizna ścinająca krew w żyłach. Nadzwyczajnie śmieszne były te przeskoki od końca do końca, od najzimniejszego rozumowania - iż przecie to jest podstęp najoczywistszy - do roztopienia się w szczęściu czułości, które nic nie widzi i o niczym nie chce wiedzieć. Serce tłukło się w piersiach.
W pewnej chwili Cezary zobaczył Laurę wychodzącą spod kolumnady, od strony Saskiego placu. Ten widok nie przejął go spodziewaną radością. Oczy tylko nasycały się prawdą, że to jest ona. Wydała mu się być młodszą o jakie pięć, sześć lat. Istna szesnastoletnia panienka. Ubrana była w krótkie futro sobolowe i niedługą suknię. Miała na głowie prześliczny kapelusz z czarnym piórem, na nogach wysokie białe kamasze. Była przecie najpiękniejsza z kobiet! Była najwykwintniejsza z kobiet tego miasta! O, jakże była piękna! Jakie nieopisane uczucie płynęło dookoła niej, gdy się posuwała naprzód, rozglądając się wokół fontanny! Cezary patrzył w nią, w obraz nieporównany, i nie mógł się z miejsca poruszyć. Przeżywał swe najwyższe szczęście. Wszystko jedno! Ach, wszystko jedno! Życie i śmierć nic nie znaczy. Wszakże to ona, Laura. Zobaczyła go z daleka. Podniosła do twarzy dwa futrzane obramowania sobolowe rękawów, zakrywając sobie oczy. Stanęła i czekała. Zbliżył się i stanął przed nią.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 - 


  Dowiedz się więcej
1  Wanda Okszyńska - charakterystyka postaci
2  Laura Kościeniecka - charakterystyka postaci
3  Antoni Lulek - charakterystyka postaci



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu







    Tagi: