Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Powróciwszy do Warszawy Cezary Baryka zapisał się znowu na swą medycynę i zamieszkał, a raczej „wmieszkał się” do pokoju jednego z kolegów, niejakiego Buławnika. Ten Buławnik był progenitury szynkarskiej czy małomiasteczkowo-paskarskiej, wskutek czego zawsze „śmierdział pieniędzmi”. Mieszkał zaś w dzielnicy oddalonej, już zgoła żydowskiej, przy ulicy Miłej, w domu ponurym, obdartym z tynku, o schodach tak brudnych, ścianach wejścia zakopconych czadem lamp gazowych tak dalece, że, zaiste trzeba było anielskiej dobrotliwości serca, ażeby patrzeć na te ściany i schody bez zgrzytania zębami.

Pokój był na trzecim piętrze odrapanej rudery. Poprzez mieszkanie starych pań, których było dużo, a jakichś smrodliwych i rozkudłanych, wchodziło się do pokoju Buławnika. Od razu rzucało się w oczy, że w rogu zacieka tudzież jakoś niewłaściwie pachnie spod podłogi. Na uczynione w tym przedmiocie zapytanie miejscowemu stróżowi, ewentualnie dozorcy, Cezary otrzymał rezolucję:

- Ano i jakże nie ma zaciekać, jak nad tym miejscem w rogu jest tylośna dziura? Baran by przez nią przelazł ze świata na strych.
- Czemuż tam jest tylośna dziura? Dach jest od tego, żeby w nim właśnie dziur nie było, przez które barany mogłyby przełazić ze świata na strych.

- Proszę pana! - zadrwił dozorca, ewentualnie stróż. - Baj baju: nie takie tera caszy , żeby się o dziury w dachu kramarzyć. Mieszka się i już.
- Rozumiem, panie dozorco. Ale tam bije jakiś niemiły zapach spod podłogi. Czemu to przypisać?
- Zapach bije spod podłogi, bo to jest szczytowa ściana. Belka tam gnije i legary to samo. Jakże nie ma gnić, jak to jest szczytowa ściana, a do tego jeszcze dochodzi taki interes, że to jest pokój narożny.

Otrzymawszy te wyjaśnienia Cezary, pouczony i pokrzepiony na duchu, już się o nic nie kramarzył. Mieszkał i już. Pokój mu się jednak nie podobał. Był mały - na jakie dziesięć lat przed wojną europejską pomalowany na kolor zupy pomidorowej -jakiś nieporęczny, a nadto przewiewny. Nie wiało jednak z okna i ze drzwi czyste powietrze, lecz zapach pewnych niezbędnych ubikacji, które mieściły się na dole wprawdzie, lecz właśnie pod oknem tego pokoju. Nadto stał tuż za murem blaszany komin piekarni, który jak zawzięty diabeł walił wciąż w okno studenckie kłębami burego dymu. W nocy słychać było nieustający hurgot wózków z pieczywem, pędzonych ręcznie z pieca chlebowego, od czego cienkie, choć tak stare mury drżały jak w febrze. Nie był to, słowem, pokój przyjemny. I Buławnik nie był przyjemnym towarzyszem: egoista i skąpiec za dnia, prześmiewca i ordynus wieczorem, w nocy chrapał za dziesięciu. Lecz Baryka nie miał wyboru. Musiał korzystać z układu z tym kolegą, gdyż pustki miał w kieszeni.

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 - 


  Dowiedz się więcej
1  Koncepcje naprawy Polski w „Przedwiośniu”
2  Cezary Baryka - dzieje i charakterystyka postaci
3  Stosunek Cezarego Baryki do rewolucji w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część trzecia - Wiatr od wschodu


  • Mylisz się drogi przedmówco. Żeromski bardzo wyraźnie podkreślił w zakończeniu stosunek Baryki do spraw bieżących. "Baryka wyszedł z szeregów robotników i parł oddzielnie, wprost na ten szary mur żołnierzy - na czele zbiedzonego tłumu." Szedł na czele a jednak oddzielnie. Nie utożsamiał się z żadną ze stron. W rozmowach na stowarzyszeniu komunistów jak i w rozmowach z Gajowcem, mówił na przekór rozmówcy, był buntownikiem który całe swoje życie, nie mógł pogodzić się z rzeczywistością, sam nie widząc jednolitego porządnego rozwiązania spraw odradzającej się Rzeczpospolitej.
    Adrin (adriangnat {at} gmail.com)

  • Żeromski źle zrobił nie narzucajac konkretnego zakonczenia. Wydaje sie jednak, ze Baryka wybrał propagowanie idei komunistycznych, gdyż idac na czele manifestacji zerwał jakikolwiek kontakt z "panujaca burzuazja", czyli zerwal kontakt ze stanem, którego przedstawicielka byla Laura. Milosc przegrala w starciu z ideami i "lepszym" zyciem dla Polaków.
    Mariusz Szulc (jasonkoumas {at} wp.pl)



Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)


Imię:
E-mail:
Tytuł:
Komentarz:
 





Tagi: