Przedwiośnie część druga - Nawłoć
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
Toteż nie ma w tym nic złego, iż synowi o tym mówi, bo przecie i jej samej już nie ma. Nie ma już - żal się Boże! - nawet rywala. Został tylko on, Cezary, cień i podobizna „panny Jadwigi”, a ma oczy kubek w kubek do matki podobne. Pan Gajowiec chętnie z Cezarym rozmawiał. Zamykali się częstokroć sam na sam i godzinami wspominali o umarłej. Nie było szczegółu, wzmianki, wersji, anegdoty, która by nie interesowała starszego pana, skoro dotyczyła zmarłej. Nie było tematu z nią złączonego, który by nużył słuchacza. Cezary znajdował również szczególną rozkosz w tych rozmowach o matce. Zdawało mu się nieraz, iż tak samo jak pan Gajowiec widzi ją młodziuteńką, śliczną, wesołą, że ją poznaje jako pannę Jadwigę, pannę Jadzię, w której do szaleństwa, do obłędu kocha się pewien młokos z „Pałaty” i mówi jej wciąż o tym rozmarzonymi oczami. To była nowa postać matki, nowy jej obraz, nowe przemienienie się bolesnej starej kobiety, która go obsługiwała, kijem się podpierając. Tak to z panem Gajowcem kochali się obadwaj na nowo w widmie panny Jadwigi.

Ani ta znajomość - ani nowe życie - ani studia w uniwersytecie nie trwały długo. Wybuchła wojna z bolszewikami. Cezary wstąpił do wojska, jak wszyscy jego koledzy z fakultetu. Nie pałał ci on entuzjazmem do wojaczki, ani myślowo i przekonaniowo pragnął wojować z Sowietami, ale musiał iść w obawie niesławy. Ów snobizm wojenny silniejszy był niż przekonania i sympatia dla tamtej strony. Pan Gajowiec, jedyny teraz quasi-opiekun i duchowy ojciec, nie powstrzymywał ani odmawiał, choć pozbycie się młodego przyjaciela było dla niego klęską nad klęskami. W ciągu jednej sekundy zdecydowali tę sprawę. Cezary wyruszył „w pole”. „Pole” było niedaleko, tuż pod Warszawą. Widać je było niemal, gdyż dymy płonącego Radzymina ukazywały się oczom z wysokiego pobrzeża, na którym wznosi się Warszawa. Słychać było huk armatni, dobrze Cezaremu znajomy. Oto teraz znowu rozlegał się ten głos przeklęty nad jego samotnością i pracą nowo rozpoczętą! Znowu zaczynało się to samo, co było w Baku! Tu jednak przyłączyły się elementy inne, nowe, decydujące.

Pewnego razu, gdy wojska bolszewickie minęły już spalone miasteczka i docierały niemal do przedmieść Warszawy, a całe to miasto było w ruchu, w biegu, w skoku, w jakimś locie wszystkich na wszystkie strony - gdy dudniało, jak bęben, od automobilów ciężarowych, od przeciągającej artylerii, dźwięczało od kroku wojsk maszerujących w rozmaite strony, Cezary po mustrze wszedł do kawiarni mieszczącej się w ogrodzie, ażeby napić się szklankę wody sodowej. Stoliki były pozajmowane. Obsiedli je panowie i obsiadły panie, przeważnie semickiego pochodzenia. Była to plutokracja miasta Warszawy, która nie poszła śladem najgrubszych w tym zawodzie, nie dała jak tamci drapaka, gdzie pieprz rośnie, lecz pozostała na miejscu. Panowie ci nie rozmawiali już po cichu o tym, co się dzieje. Mówili głośno, może nawet odrobineczkę za głośno - po prostu z krzykiem. Spierali się -już tylko pomiędzy sobą - o to, jak też zachowywać się będą po wkroczeniu do Warszawy owi nie znani tu jeszcze bolszewicy. Jedni z tych panów przewidywali, iż wszystko będzie dobrze, ułoży się, da się zrobić. Nie takie rzeczy dawały się zrobić, da się zrobić i ta afera. Dlaczego nie ma się dać zrobić? Przypominali ową doskonałą formułę jakiegoś spryciarza, iż osioł obładowany złotem wejdzie do najbardziej niedostępnej fortecy. Inni wyrażali obawę, iż mogą być nieprzyjemności, grube kawały.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Szymon Gajowiec - charakterystyka postaci
2  Mit szklanych domów w „Przedwiośniu”
3  Stosunek Cezarego Baryki do rewolucji w „Przedwiośniu”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -