Przedwiośnie część druga - Nawłoć - klp.pl
klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
- Tak. Ja podałam - odrzekła Wanda.
- Czy podała jej pani sok osobno we flaszce, a wodę osobno w szklance, czy też sama pani nalała soku do szklanki?
Panna Wanda nie odpowiadała od razu. Robiło to wrażenie, że zbiera myśli i przypomina sobie te drobne wydarzenia. Odpowiedziała wreszcie:
- Panna Karolina nalała sobie soku z flaszki do szklanki.
- Tak że pani nic innego nie robiła, tylko przeniosła tacę z kuchni do tego saloniku i tu pani na stole tacę postawiła?
- Jeszcze... Jeszcze wzięłam z szafy w tamtym pokoju cukier w srebrnej cukiernicy i postawiłam na tacy.
- Bo czasem - wtrąciła z pośpiechem pani Turzycka - panna Karusia dokładała cukru. Choć ten sok był słodki. - Boże drogi! Jeszcze jak, ale oczywiście z kwaskiem, więc lubiła dosłodzić. Wandzia, poczciwości dziecko, wzięła z szafy cukier wiedząc już z góry o guście panny Karoliny, postawiła na tacy i przyniosła.
- A czy pani, panno Wando, osłodziła tę wodę dla naszej kuzynki, czy to zrobiła ona sama? - spytał Hipolit.
- Ja osłodziłam tę wodę.
- Pani`? - pochwycił Michał Skalnicki.
- W tym pokoju czy w tamtym? - pytał Hipolit.
- W tamtym pokoju... - rzekła Wanda po chwili wahania.
- Dlaczego pani już z góry słodziła wodę cukrem? - pytał Hipolit.
- Bo panna Karolina tak lubiła. Lubiła, żeby było słodko.
- Ile łyżeczek cukru pani wpuściła do szklanki? - nastawał Wielosławski.
- Dwie.
- Pani wie na pewno, że to był cukier, a nie co innego? Może pani przez pomyłkę wsypała do tej szklanki nie cukru, lecz czego innego?
- To był cukier z cukiernicy.
- Pani to doskonale pamięta?
- Pamiętam.
- A może by pani poznała szklankę, z której piła nasza krewna?
- Poszukajże tej szklanki, moje dziecko! Może tutaj gdzie ta szklanka stoi! Trzeba panów przekonać o twej niewinności... - mówiła pani Turzycka niespokojnie, z troską, ale i nie bez ironii.
- Nie. Marynia zabrała tackę ze szklanką, umyła ją i jużeśmy w niej piły kawę z ciocią. Albo ciocia, albo ja piłyśmy kawę z tej szklanki.
- Bo mamy, muszę się przyznać, mało szklanek, więc się je ciągle myje... - wtrąciła zjadliwie pani Turzycka. - Uposażenie administratora dóbr nawłockich nie jest tego rodzaju, żeby można sobie pozwolić na tuzin szklanek, nie mówiąc o serwisach. Te rzeczy nie są dla nas dostępne, ludzi pracy, pracy bardzo ciężkiej i bardzo odpowiedzialnej... - dorzuciła z przejęciem.

Oznacz znajomych, którym może się przydać

strona:   - 1 -  - 2 -  - 3 -  - 4 -  - 5 -  - 6 -  - 7 -  - 8 -  - 9 -  - 10 -  - 11 -  - 12 -  - 13 -  - 14 -  - 15 -  - 16 -  - 17 -  - 18 -  - 19 -  - 20 -  - 21 -  - 22 -  - 23 -  - 24 -  - 25 -  - 26 -  - 27 -  - 28 -  - 29 -  - 30 -  - 31 -  - 32 -  - 33 -  - 34 -  - 35 -  - 36 -  - 37 -  - 38 -  - 39 -  - 40 -  - 41 -  - 42 -  - 43 -  - 44 -  - 45 -  - 46 -  - 47 -  - 48 -  - 49 -  - 50 -  - 51 -  - 52 -  - 53 -  - 54 -  - 55 -  - 56 -  - 57 -  - 58 -  - 59 -  - 60 -  - 61 -  - 62 -  - 63 -  - 64 -  - 65 -  - 66 -  - 67 -  - 68 -  - 69 -  - 70 -  - 71 -  - 72 -  - 73 -  - 74 -  - 75 -  - 76 -  - 77 -  - 78 -  - 79 -  - 80 -  - 81 -  - 82 -  - 83 -  - 84 -  - 85 -  - 86 -  - 87 -  - 88 -  - 89 -  - 90 -  - 91 -  - 92 -  - 93 -  - 94 -  - 95 -  - 96 -  - 97 -  - 98 -  - 99 - 


  Dowiedz się więcej
1  Karolina Szarłatowiczówna - charakterystyka postaci
2  Przedwiośnie - ramowy plan wydarzeń
3  Podobieństwa i różnice „Przedwiośnia” i „Pana Tadeusza”



Komentarze
artykuł / utwór: Przedwiośnie część druga - Nawłoć







    Tagi:
    Nawłoć -